MAŁO CZASU

MAŁO CZASU

...mało dla dziecka, mało na gotowanie, mało na czytanie... na wszystko, co kocham za mało. Choć udało mi się go troszkę skraść na takie cudo.
 pudełeczko, a w środku ...

... karteczka


 o taka właśnie

JESZCZE

JESZCZE

Przed pracą rzadko mam takie momenty, a jednak... Siedzę sobie z kawą i robię porządki w fotkach. I JESZCZE znalazłam dwie niepublikowane sztuki kartek wielkanocnych. Zobaczcie.


Tak patrzę na nie i widzę, co bym w nich jeszcze zmienił - dodała. 
Wy też tak macie? że po czasie widząc pracę macie ochotę coś pododawać?
GOŚCINNIE

GOŚCINNIE

Dziś wystąpię gościnnie w Craftowym Ogródku z jedną z moich prac. Zostałam gościnną projektantką miesiąca kwietnia po wygranym wyzwaniu, co jest dla mnie bardzo mocnym wyróżnieniem z racji dwuletniego nic nierobienia.
Craftową zabawą z papierem zajmuję się od niedawna. Jestem bardziej uczniem niż artystą. Jednego nie da się ukryć - lubię mieć zajęte ręce, co można zobaczyć na moim blogu po ilości wytworzonych prac.
Wybór tematu pracy projektanckiej był dla  mnie oczywisty. Ponieważ wykonuję głównie kartki, a zbliża się okres Komunii Świętej... zatem stworzyłam "Osłodzoną różem Komunię w odcieniach szarości". Jest to o tyle nietypowa jak na mnie praca, gdyż przeważnie trzymam się utartych kanonów. Zatem powinnam wykonać kartkę utrzymaną w bieli....ecru...
Ja natomiast wyszłam od kolory czarnego. Zobaczcie zatem

Próbuję sił w mediach, zatem papiery których tu użyłam zostały poprzecierane białym Gesso.
Następnie nałożyłam tła stemplowe i poszarpałam brzegi.
Odważyłam się również użyć czarnego długopisu... nawiązanie do wyzwania, które wygrałam.
 
 Uwielbiam efekt, jaki tworzą warstwy. 
I to jest również element, który wyraźnie zaznacza się w mojej pracy.

 Glossy w małej ilości dodaje smaczku.

 Druga warstwa - różowa delikatnie osładza kartkę.
Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że przeszycia wyjdą dobrze. I miałam rację!

Myślę, że jestem na dobrej drodze.
CZARNY DŁUGOPIS

CZARNY DŁUGOPIS

Pomimo długiej przerwy w nictworzeniu przydasie w szafie były przeze mnie gromadzone. Gromadzone z nadzieją, że kiedyś.... :)
I tak było w przypadku czarnej bazy albumowej, co do której wizję miałam w brązie i złocie. No i mam... kolejny album dla mnie. Ten o tyle szczególny, iż stanowi o mojej pierwotnej (pierwszej przed córcią) miłości.
Jeszcze nie dokończony. I długo tak pozostanie, ponieważ mam cichą nadzieję uzupełniać go przez lata naszego związku. A na ostatniej stronie marzy mi się fota, na której to jako pomarszczeni staruszkowie siedzimy przytuleni na ławeczce ...w parku???
A dziś dwie pierwsze strony, które zgłaszam do wyzwania z czarnym długopisem.

  Jest wszechobecny: w obrysach stron i ramek, 
wykropkowaniach białych przestrzeni, oraz sentencji.
Zapomniałabym o serduszkach. One też są zrobione czarnym.


Cieszy mnie zabawa warstwami, co mocno widać w ostatnich pracach


  Próbuję tez sił w mediach. 
Tu widać drobne kropki zrobione bejcą, duże białym gesso 
oraz brokatowanie w postaci złotego mista.


i takie tam drobiażdżki 


serduszko narysowane czarnym markerem na zmistowanej tekturce
mieni się w oku wprawnego obserwatora


No i trochę embossu




Copyright © scrap adventure , Blogger