poniedziałek, 30 kwietnia 2018

ODWAŻ SIĘ

Usiadłam do tego wpisu z wielkim zapałem. Miałam dokładną wizję tego, jak ma wyglądać. Niestety początki były zaskakująco smutne. Nie wyszło mi malowanie tła, nakładanie masy strukturalnej. Cała praca jest pełna błędów...wiele się tym samym nauczyłam. A naprawianie tego, co popsułam wyszło naprawdę ładnie :)


W pierwszej kolejności nakleiłam dmuchawce, które pokryłam farbami akrylowymi.



Wybór kolorów do tego wpisu nie był oczywisty od samego początku, bowiem wszystkie kolory farb jakie posiadam bardzo mi się podobają. W drodze selekcji pozostał ciemny fiolet i dwa odcienie różu.


Pierwotnie tło wyglądało na bardzo ciemne. Dopiero, gdy nałożyłam masę za pomocą maski zdecydowałam, że trzeba je rozjaśnić. Zaczęłam więc przemalowywać aż do obecnego stanu.


Na koniec tuszowanie brzegów, chlapanie i zabawa białym długopisem żelowym.



środa, 18 kwietnia 2018

TYLKO MIŁOŚĆ

      Siadając do tego projektu przewidywałam całodniową zabawę. Ponieważ pracy z mediami dopiero się uczę długo testowałam sposób oraz kolejność ich nakładania. I tak moja pzrygoda wydłużyła się o kilka twórczych wieczorów. A to efekt finalny.


       Nie obyło się bez błędów. Połączyłam ze sobą dwa przepięknie pasujące do siebie kolory. Ponieważ oba były w tonacji zimnej (ten dolny został dodatkowo źle nałożony) musiałam zmienić odrobinę koncepcję dekoracyjną wpisu. Ostatecznie jestem zadowolona z efektu. 

           Do zrobienia tła użyłam farby akrylowej oraz brush pena, 
którym naniosłam barwnik na stemple.


Następnie połączyłam masę plastyczną z czarną kredką żelową, 
by uzyskać odpowiedni kolor embosingu.


Ponieważ nie dysponuję jesczcze wszystkimi potrzebnymi narzędziami
prowizoryczną szpachelkę wyciełam ze starej teczki PCV. 
A to efekt.


Trochę chlapań i wykończenia z wykorzystaniem długopisów żelowych.


:)

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

MOJE SERCE

Myślałam, że będzie łatwiej ! Ha, ha, ha, ha... 
Ale mam!
Po całym dniu zabawy. Nie bez przeszkód i pomyłek!!!


Z lekkim sercem zasiadłam po śniadaniu nad zeszytem i niesiona inspiracją zaczęłam tworzyć. Początek był mocno trudny, ponieważ musiałam rozpoznać materiały... jak pracują na papierze, rozmazują się, rozpływają, łączą. Trudno było bez pędzla, gesso, gel medium. Jak sobie poradziłam?


Rozrzedziłam klej, którego niewielka ilość stanowiła podłoże do farb akrylowych, które rozprowadziłam na mokry papier chusteczkami nawilżającymi. Tak powstało tło.


Te zmagania zajęły mi wbrew pozorom najwięcej czasu... Ale już wiem jak banalnie prosto będzie z gel medium! W tym czasie zaś, moja dzielnie wspierająca mnie brygada ...



Póżniej praca poszła szybko. Pomalowałam papier akrylem, na który naniosłam stemple. I !!! Zapomniałam, że one są wodne i się cholery rozmazywały. Nie poddałam się. Poszperałam w tym, co mi jeszcze zostało. Znalazłam bezbarwny emboss, zatem znalazłam moje wybawienie!



Pękałam z dumy, że dałam radę bez tuszu alkoholowego. Potem jeszcze wycinanki z resztek scrapowego papieru, malowanie, złoty mist, glossy akcent ...




Jednak za najlepszy pomysł w tej pracy uważam wykorzystanie obwoluty od stempli, jako elementu układu.


Błędy. Główny to tusz. W sumie wiele błędów powstało z braku podstawowych materiałów. Lecz jak wspomniałam wcześniej, tworzyłam z tego, co miałam. Zatem nie będę mocno oponować przy wytykaniu błędów. Ale pokażę Wam ten


Nie będę się nad nim rozczulać! Jestem zadowolona z efektu końcowego.

niedziela, 1 kwietnia 2018

NOWY WYMIAR

Przyszedł moment, na który czekałam rok... a może i dłużej. Wracam i będzie to powrót w nowym wymiarze. Dwa razy składam sobie lecz również i Wam obietnicę powrotu do tworzenia. Niestety moje serce a tym samym wymiar twórczy umykał w trudach dnia codziennego. Z dnia na dzień traciłam inspirację i ochotę do cięcia, klejenia, ozdabiania. Przyszedł moment, kiedy zwątpiłam w sens tego, co dawało mi do tej pory tyle radości. Zaczęłam wyprzedawać bazę twórczą, choć za namową męża zostwiłam kilka stempli, wykrojników i tuszy. Miał rację. Marcin nie pomylił się w ani jednym słowie "zobaczysz, kiedyś odzyskasz do tego serce".

Odważyłąm się kupić mój pierwszy Jurnal book, choć miałam problem z wyborem mediów. Niestety "próg wejścia" jest wysoki i nie mogę sobie pozwolić na wiele za jednym razem... Idąc za radami  Vicky Papaioannou z Clips-n-Cuts zdecydowałam się na początek na gesso i gel medium oraz kilka farb akrylowych wraz z brush penami w podobnych kolorach.


Trochę przeraża mnie rozmiar Jurnal book'a lecz nie mogłam mu się oprzeć w sklepie.

Czekam na przesyłkę z mediami i pędzlami. Lecz ich brak mnie nie powstrzyma. Już jutro w bardzo ubogim składzie, ale z sercem pełnym inspiracji stworzę swój pierwszy wpis. Udowodnię przede wszystkim sobie, że braki materiałowe w mojej "pracowni" nie stanowią problemu, gdy serce jest pełne inspiracji. 


poniedziałek, 1 maja 2017

POWRÓT ... ?

Miło ponownie po dłuuuugiej przerwie zasiąść do tworzenia. Było to tym przyjemniejsze, że chodziło o wykonanie zaproszeń na urodziny córci. Już czwarte.

Małymi krokami próbuję wejść w media stąd chlapania, 
z którymi trochę tu przesadziłam, ale Kasi podoba się pomimo to.

Dzięki ostatniemu wyzwaniu, w którym brałam udział odkryłam, 
że podoba mi się rysowanie linii, zygzaków i robienie mazajów.

Nakładanie warstw oraz rozrywanie i wkładanie w wyrwy koronek, kwiatów
 to inspiracja zaczerpnięta od koleżanki scraperki, która jeszcze mi się nie znudziła
więc nie ma co jej odkładać do lamusa.




czwartek, 4 sierpnia 2016

MAŁO CZASU

...mało dla dziecka, mało na gotowanie, mało na czytanie... na wszystko, co kocham za mało. Choć udało mi się go troszkę skraść na takie cudo.
 pudełeczko, a w środku ...

... karteczka


 o taka właśnie

czwartek, 28 kwietnia 2016

JESZCZE

Przed pracą rzadko mam takie momenty, a jednak... Siedzę sobie z kawą i robię porządki w fotkach. I JESZCZE znalazłam dwie niepublikowane sztuki kartek wielkanocnych. Zobaczcie.


Tak patrzę na nie i widzę, co bym w nich jeszcze zmienił - dodała. 
Wy też tak macie? że po czasie widząc pracę macie ochotę coś pododawać?

sobota, 23 kwietnia 2016

GOŚCINNIE

Dziś wystąpię gościnnie w Craftowym Ogródku z jedną z moich prac. Zostałam gościnną projektantką miesiąca kwietnia po wygranym wyzwaniu, co jest dla mnie bardzo mocnym wyróżnieniem z racji dwuletniego nic nierobienia.
Craftową zabawą z papierem zajmuję się od niedawna. Jestem bardziej uczniem niż artystą. Jednego nie da się ukryć - lubię mieć zajęte ręce, co można zobaczyć na moim blogu po ilości wytworzonych prac.
Wybór tematu pracy projektanckiej był dla  mnie oczywisty. Ponieważ wykonuję głównie kartki, a zbliża się okres Komunii Świętej... zatem stworzyłam "Osłodzoną różem Komunię w odcieniach szarości". Jest to o tyle nietypowa jak na mnie praca, gdyż przeważnie trzymam się utartych kanonów. Zatem powinnam wykonać kartkę utrzymaną w bieli....ecru...
Ja natomiast wyszłam od kolory czarnego. Zobaczcie zatem

Próbuję sił w mediach, zatem papiery których tu użyłam zostały poprzecierane białym Gesso.
Następnie nałożyłam tła stemplowe i poszarpałam brzegi.
Odważyłam się również użyć czarnego długopisu... nawiązanie do wyzwania, które wygrałam.
 
 Uwielbiam efekt, jaki tworzą warstwy. 
I to jest również element, który wyraźnie zaznacza się w mojej pracy.

 Glossy w małej ilości dodaje smaczku.

 Druga warstwa - różowa delikatnie osładza kartkę.
Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że przeszycia wyjdą dobrze. I miałam rację!

Myślę, że jestem na dobrej drodze.

środa, 30 marca 2016

WGRAŁAM

Właśnie zastanawiałam się, jakich sztuczek magiczek użyć, by wydłużyć dobę o czas potrzebny do zblogowania nowych prac. Od tygodnia bowiem ani chwilki wytchnienia, bo życie znów podszczypuje mnie w tyłek za niewykonane zadania. I powinnam się teraz tulić pod kołderką obok ukochanego, ale muszę...   naprawdę   MUUUUUSZĘ  Wam napisać, że...

wygrałam
wyzwanie z czarnym długopisem!
Co oznacza, iż w kwietniu gościnnie zaprojektuję coś dla Was
w Craftowym Ogródku.

eeeeeeh, niomp, to teraz idę spać :) miłego czwartku!



środa, 23 marca 2016

CZARNY DŁUGOPIS

Pomimo długiej przerwy w nictworzeniu przydasie w szafie były przeze mnie gromadzone. Gromadzone z nadzieją, że kiedyś.... :)
I tak było w przypadku czarnej bazy albumowej, co do której wizję miałam w brązie i złocie. No i mam... kolejny album dla mnie. Ten o tyle szczególny, iż stanowi o mojej pierwotnej (pierwszej przed córcią) miłości.
Jeszcze nie dokończony. I długo tak pozostanie, ponieważ mam cichą nadzieję uzupełniać go przez lata naszego związku. A na ostatniej stronie marzy mi się fota, na której to jako pomarszczeni staruszkowie siedzimy przytuleni na ławeczce ...w parku???
A dziś dwie pierwsze strony, które zgłaszam do wyzwania z czarnym długopisem.

  Jest wszechobecny: w obrysach stron i ramek, 
wykropkowaniach białych przestrzeni, oraz sentencji.
Zapomniałabym o serduszkach. One też są zrobione czarnym.


Cieszy mnie zabawa warstwami, co mocno widać w ostatnich pracach


  Próbuję tez sił w mediach. 
Tu widać drobne kropki zrobione bejcą, duże białym gesso 
oraz brokatowanie w postaci złotego mista.


i takie tam drobiażdżki 


serduszko narysowane czarnym markerem na zmistowanej tekturce
mieni się w oku wprawnego obserwatora


No i trochę embossu